Podwójna miłość
Marek I.Markowski żartuje, że żony, Caprice, nie jest w stanie zmusić do zamieszkania w Polsce. Jego firma zaproponowała jej wprawdzie pracę w swoich przedstawicielstwach w Polsce, Niemczech i Francji, ale wszystkie propozycje odrzuciła. - Choć - dodaje szybko - Polska najbardziej jej się spodobała. Urzekła ją gościnność ludzi, ich wewnętrzną radość i bezpośredniość, tak rzadko spotykana na świecie, ale ze Stanów Zjednoczonych wyjechać odmówiła.Jest rodowitym Pyrzyczaninem, który ze względów politycznych zmuszony był wyjechać z kraju. Nie to jednak jest istotne w życiu, to szczegół - podkreśla, twierdząc, że był to tylko impuls, podobny do każdego innego, choć pewna część ludzi próbuje z takiego faktu układać sobie życiorysy.
- Wyjechałem do USA i nagle stanąłem przed wielką "czarną dziurą". Inne zwyczaje, inna mentalność, daleko od domu i bliskich, brak oparcia ... Cóż jednak było robić: płakać albo wziąć się do pracy. Zawsze chciałem zostać prawnikiem, a więc ukończyłem Binghampton Univercity i zacząłem rozglądać się za praktyką. Żona była konsultantem finansowym w C/S, a tam akurat szukali pilnie osób, które znałyby z utopsji stosunki w krajach byłego bloku wschodniego. Nieopatrznie wspomniała o mnie i tak, trochę wbrew sobie, zostałem przedstawicielem na Polskę C/S GROUP.
18.06.2010. 11:41